fbpx

Cześć,

Projekt „10 tysięcy kroków przez 365 dni”, to inicjatywa, która ma na celu zaktywizować się fizycznie. 27 grudnia po wielu miesiącach pandemii zadałem sobie pytanie, co mogę zrobić, żeby zadbać o swoje zdrowie? Jaka będzie najprostsza czynność, która nie obciąży mnie czasowo, a da efekty? To musi być coś, co mogę robić każdego dnia. Taka aktywność, dzięki której poza treningiem fizycznym będę mógł ćwiczyć samodyscyplinę i konsekwencję w działaniu.

Wykluczyłem codzienne bieganie, ponieważ jest to dla mnie bardzo obciążające. Ćwiczenia na siłowni nie wchodzą w grę z uwagi na zamknięcie większości dużych klubów, a jednocześnie przepłacanie na „otwartych” siłowniach nie jest dla mnie efektywne. Tak w mojej głowie pojawiła się wizja 10 tysięcy kroków.

Skąd pomysł na 10 tysięcy kroków?

Nieraz słyszałem, że to minimalna liczba kroków, którą powinniśmy robić każdego dnia. Gdyby wierzyć w artykuły, które można znaleźć w sieci, to dobrze jest robić 7500-12000 kroków dziennie. Liczba 10 tysięcy jest zatem umowna.

Taka wartość ma jednak sens. Jest mierzalna. Konkretna i w pewnym sensie wymagająca. Gdyby spojrzeć na model SMARTER2, czyli:

S – specyficzne (kroki do zrobienia)

M – mierzalne (min. 10 tysięcy)

A – osiągalne (to dystans między 6-9 km)

R – istotne (dla zdrowia)

T – ograniczone w czasie (każdego dnia przez cały rok)

E -ekscytujące (wbrew pozorom robienie ich przez dłuższy czas wzbudza duży entuzjazm)

R – zapisane (zalecany krokomierz i aplikacja, która analizuje wyniki)

E – oceniane (monitorujemy nasz postęp w ciągu dnia i miesiąca)

R – dostrajane (jeśli coś się dzieje, można zmniejszyć lub zwiększyć liczbę wyrabianych kroków)

To wówczas widać, że to wyzwanie pięknie wpisuje się w powyższy model. Każdy jego element jest zaadresowany. Powiem więcej, sumienne wykonywanie czegokolwiek każdego dnia przez 12 miesięcy jest dodatkowo bardzo ambitnym celem!

Jak napisałem wcześniej, 27 grudnia wpadłem pomysł, że mógłbym coś zrobić. Wymyśliłem kroki i od 28 grudnia chodzę codziennie. Czasem biegam, czasem skaczę na skakance, czasem spaceruję szybko, czasem wolno. Gdy powiedziałem o tym projekcie w social mediach, okazało się, że osób, które również chciałyby dołączyć do inicjatywy, jest znacznie więcej. Tak zaczęliśmy oznaczać się w postach na Instagramie. W ciągu kilku dni zgromadziliśmy naprawdę dużo energii, zaczęły dołączać kolejne osoby, a limity w oznaczeniach Stories wykluczały udostępnianie wszystkich sukcesów.

W ten sposób 6 stycznia narodziła się grupa na Facebooku: „10 tysięcy kroków przez 365 dni”. Stopniowo dołączały kolejne osoby i dziś liczy ona ponad 50 osób. Każdy z nas sumiennie dba o limit kroków, jednego dnia więcej, drugiego mniej. Były wyniki po 20, a nawet ponad 34 tysiące kroków! Na tę chwilę jest to rekord naszej grupy.

Jaka jest idea grupy?

Oczywiście, utrzymanie motywacji na wysokim poziomie nie jest łatwe. Po 3 tygodniach zaczęły się pierwsze spadki energii. Pojawiały się komentarze: „nie chce mi się”, „nie dam rady” i podobne demotywujące słowa. Wtedy Magdalena Borzęcka-Surmacz, która niedawno dołączyła do produktywnego zespołu (lub, jak sama wymyśliła, #gromekteam), zaproponowała, aby łączyć się przez pokoje na Facebooku i nawzajem dostarczać sobie motywacji. Kolejny pomysł Magdy to małe mastermindy i połączenie uczestników w pary. I to był strzał w 10! Infolinia wsparcia działa do dziś. Każdy, kto ma problem z motywacją, może liczyć na drugą osobę z grupy, która też pójdzie na spacer, albo po prostu połączy się, żeby umilić ten czas. Uwierz mi, gdy dziś myślę o tej formie wsparcia, zdaję sobie sprawę, jaka ważną rolę spełnia w osiąganiu naszych codziennych celów!

Jaki jest cel projektu?

Są takie dni, kiedy po prostu nam się nie chce. Są takie dni, kiedy czujemy spadek energii, bo biomet jest niekorzystny. Są też takie dni, kiedy mamy ochotę po prostu rzucić wszystko, położyć się pod kocem i nigdzie nie ruszać. Ekipa z grupy czeka wtedy w gotowości, żeby pomóc, wesprzeć, zmotywować i dać kopa na rozpęd! Wytworzyła się naprawdę magiczna grupa i wspaniała atmosfera. Dzięki telefonom, rozmowom i wsparciu zawiązały się cudowne znajomości i myślę, że w niektórych przypadkach nawet przyjaźnie.

Nie napiszę Ci, że nasza grupa rośnie jak szalona, bo tak nie jest. Zależy nam na tym, aby każda nowa osoba aktywnie uczestniczyła w projekcie. Nie liczba osób jest najważniejsza. Chodzi nam o budowanie społeczności, która będzie się wspierać, pomagać i motywować do tego, żeby projekt „10 tysięcy kroków przez 365 dni” był prawdziwy. Nie chodzi o robienie kroków przez tydzień, czy przez miesiąc. Naprawdę chciałbym osiągnąć ten cel.

Wszystkich zachęcamy do tego, żeby iść i działać, ale nie zapominajmy też o tym, że zdrowie jest najważniejsze. Jeśli czujesz, że coś się dzieje, chorujesz, albo twój organizm mówi „dość”, posłuchaj go. Jeśli 10 tysięcy kroków to dla Ciebie za dużo, postaw poprzeczkę przy 7000. Każdy ruch jest dla Twojego organizmu dobry. Jeśli spróbujesz i przechodzisz z nami kilka miesięcy, to i tak zrobisz dla siebie więcej, niż gdybyś nawet nie zaczął.

Celem inicjatywy jest zadbanie o siebie. Chodzi o znalezienie wewnętrznej motywacji, do tego, aby iść. Będziemy się wspierać, ale to Ty musisz czuć chęć i potrzebę dołączenia do projektu. Nasza grupa jest bardzo aktywna i zachęcamy wszystkich do dzielenia się wynikami, wrzucania postów, motywacji, czy zadawania pytań. Ta grupa to naprawdę wspaniali ludzie.

Skąd to wiem?

Z inicjatywy Magdaleny powstał film, który możesz obejrzeć poniżej. To była niespodzianka, zostałem poproszony tylko o nagranie krótkiego materiału. O całej reszcie dowiedziałem się, kiedy film był gotowy. Jestem niezwykle wdzięczny za taką inicjatywę. To dla mnie dowód, że nasz projekt ma sens i naprawdę wpływa na życie innych ludzi.

Jeśli chcesz dołączyć do projektu, działać aktywnie i faktycznie „robić kroki”, to zapraszam Cię na stronę:http://bit.ly/10k-z-pp